Przyszłość wirtualizacji. Czy Microsoft zdetronizuje VMware?

0

Gdy Microsoft wprowadzał Hyper-V, często powtarzano stwierdzenie „Kto rozsądny będzie teraz kupować produkty VMware, skoro Microsoft oferuje własne rozwiązanie, w dodatku za darmo?” Pół roku po premierze Hyper-V nie widać objawów nadchodzącej zapaści VMware. Bo sytuacja na rynku wirtualizacji jest bardziej skomplikowana. Nie można też zapominać, że są na nim jeszcze inni gracze, jak Citrix. Przyglądamy się obecnemu układowi sił i kreślimy możliwe scenariusze rozwoju wydarzeń.

Zanim przejdziemy do analizowania sytuacji, odpowiedzmy na pytanie zadane we wstępie. Produktów VMware nie trzeba kupować – oprogramowanie ESXi, odpowiednik Hyper-V, jest bezpłatne. Również Citrix bez żadnych opłat udostępnia swój hypervisor Xen. Klient płaci dopiero za zaawansowane narzędzia do zarządzania wirtualizacji, także w przypadku Microsoftu.

Wielu ekspertów wyraża opinię, że z czasem Microsoft zdominuje rynek wirtualizacji, wypierając z pozycji lidera VMware. Argumentem mający potwierdzić tę tezę jest poważne zaangażowanie Microsoftu w rozwiązania do wirtualizacji. Owszem, nie można wykluczyć takiego rozwoju sytuacji, jednak takie podejście jest mocnym uproszczeniem. VMware ma silną pozycję i dojrzałe, sprawdzone w środowisku produkcyjnym rozwiązania. Ponadto w grze są jeszcze inni znaczący gracze, a rynek wirtualizacji można podzielić na trzy segmenty (wirtualizacja serwerów, narzędzia do zarządzania wirtualizacja, wirtualizacja desktopów), w których firmy mają różną pozycję.

VMware, mimo prawie monopolistycznej pozycji na rynku wirtualizacji serwerów, nie ignoruje konkurencji i podejmuje różne krótko- i długofalowe działania w celu obrony swoich interesów. Z punktu widzenia bieżącej sytuacji firma stara się dostarczać najlepsze produkty dostępne na rynku – najlepszy hypervisor oraz najlepsze narzędzia do zarządzania. Polega to również na podejmowaniu działań marketingowych, akcentujących, że są to rozwiązania lepsze niż Hyper-V i System Center Virtual Machine Manager. Często podnoszonym argumentem za rozwiązaniem VMware jest obsługa wielu dystrybucji Linuksa i starszych wersji Windows. Podsumowując, od strony bieżących zmagań VMware na razie utrzymuje wyraźną przewagę technologiczną, jednak Microsoft dysponuje ogromnymi środkami i przy odpowiednim zaangażowaniu mógłby tę przewagę zniwelować. Oczywiście nie stanie się to z dnia na dzień, ale jest dość prawdopodobne. Być może dlatego wiele osób uważa, że VMware podzieli losy przeglądarki Netscape.

Naszym zdaniem porównanie z Netscape’m nie jest trafne. Przeglądarka internetowa to produkt konsumencki. Jeśli użytkownikowi nie odpowiada jedna, w ciągu kilku minut może ją zastąpić inną. W przypadku przedsiębiorstw wybór rozwiązania do wirtualizacji to poważna decyzja, poprzedzona analizą rynku i spotkaniami z przedstawicielami producentów. W tej konkurencji VMware ma dużą przewagę dzięki bogatym referencjom, a produkty firmy udowodniły swoją niezawodność w środowisku produkcyjnym. Microsoft jest w trudnej sytuacji, ponieważ referencji praktycznie nie ma. Co więcej, osoby znające wcześniejsze, niezbyt udane produkty do wirtualizacji Microsoftu – Virtual PC i Virtual Server – mogą być uprzedzone do Hyper-V.

Liczy się wizja
Z punktu widzenia długofalowej strategii VMware również ma istotną przewagę – wizję. Firma traktuje wirtualizację jako narzędzie do zrewolucjonizowania centrów danych, a nie jedynie jako technologię do konsolidacji serwerów. Początkowo wirtualizację traktowaną właśnie jako narzędzie do redukcji liczby serwerów (nazwijmy ten etap rozwoju wirtualizacją 1.0). Obecnie mamy do czynienia, kontynuując nasze nazewnictwo, z wirtualizacją 2.0 – rozwiązania do wirtualizacji oferują już szereg innych korzyści, m.in. zapewniają wysoką dostępność, ułatwiają przywracania po awarii, czy umożliwiają tworzenia infrastruktury wirtualnych desktopów (VDI). Obecnie dużymi krokami nadchodzi wirtualizacja 3.0 – wykorzystanie wirtualizacji w tzw. cloud computing, czyli centrum danych, z którego moc obliczeniową można czerpać na życzenie, np. dzierżawić od firmy posiadającej własne centrum danych.

To główny nurt, ale wirtualizacja rozwija się na wielu frontach. Interesującą koncepcją są tzw. virtual appliance, prekonfigurowane wirtualne maszyny z zainstalowanym systemem operacyjnym i oprogramowaniem, służące do realizacji określonych zadań. W tej kategorii VMware również jest liderem, a inni producenci nawet nie próbują podejmować inicjatyw typu Virtual Appliance Marketplace. W przypadku virtual appliance zmienia się rola systemu operacyjnego, który staje się zbędnym balastem – najważniejsze jest oprogramowanie działające pod kontrolą tego systemu. Dlatego autorzy gotowych wirtualnych maszyn z reguły usuwają z systemu operacyjnego zbędne funkcje. Jak widać, ta koncepcja wykorzystania wirtualizacji wymaga czegoś więcej, niż tylko stworzenia dobrego hypervisora, ale świeżego spojrzenia na IT.

Ponieważ virtual appliance to realizacja wizji VMware (system operacyjny sprowadzony do minimum), ich sukces lub niepowodzenie może determinować sytuację całej firmy. Dlatego postawmy śmielszą tezę. Jeśli VMware odniesie sukces, może to oznaczać wyeliminowanie Microsoftu nie tylko z rynku wirtualizacji, ale również systemów operacyjnych. Przyszłość może przynieść ciekawe scenariusze. Obecnie sytuacja jest skomplikowana i trudno wskazać na wyraźną przewagę jednej z firm. Nawet Gartner w jednym z ostatnich raportów dość mgliście prognozuje, że Microsoft spróbuje pozbawić VMware pozycji lidera. Nie trzeba być analitykiem, żeby to wydedukować.

Kwestia akcentów
VMware i Microsoft inaczej rozkładają akcenty. Dla VMware najważniejsza jest wirtualizacja, mniejszą wagę firma przykłada do systemu operacyjnego. W przypadku Microsoftu kluczowym biznesem jest system operacyjny, a wirtualizacja to jedynie abstrakcja warstwy fizycznej. Microsoft nie może pozwolić sobie na niepowodzenie na rynku systemów operacyjnych, dlatego w strategii wirtualizacji będzie koncentrować się właśnie na Windows. System operacyjny jest sposobem, w jaki Microsoft dostarcza swoje rozwiązania, i tak pozostanie. To nie przypadek, że Microsoft ściśle zintegrował Hyper-V z Windows Server 2008, a Microsoft System Center umożliwia zarządzanie instalacjami Windows w środowisku fizycznym i wirtualnym.

Natomiast VMware postrzega warstwę wirtualizacji jako kluczowy element układanki i dąży do tego, żeby stała się system operacyjny zarządzającym dostępem do zasobów w centrum danych. VMware z pewnością zupełnie inaczej postrzega system operacyjny instalowany w wirtualnej maszynie. Właściwym systemem operacyjnym ma stać się warstwa wirtualizacji, jedynie część jego funkcji ma pozostać w wirtualnych maszyn w formie Just Enough OS (JeOS). JeOS to koncepcja systemu operacyjnego wyposażonego jedynie w niezbędne minimum funkcji, żeby maksymalnie zredukować jego narzut na wydajność. JeOS powinien umożliwiać tylko uruchomienie komputera i zapewnić minimalne środowisko uruchomieniowe dla aplikacji. Przy okazji promowania Virtual Appliance VMware opracował wspólnie z firmą Canonical (producent Ubuntu) system operacyjny pod taką nazwą, mający ułatwić tworzenie gotowych wirtualnych maszyn

Postępowa postawa VMware nie wszystkim się podoba. Koncepcja wirtualizacji reprezentowana przez Microsoft nie wprowadza aż tak rewolucyjnych zmian w IT, przez co nie wymaga również od producentów zarzucania dotychczasowych rozwiązań i opracowywania produktów dostosowanych do nowego modelu. To będzie główna arena zmagań w najbliższych latach. VMware i Microsoft będą przekonywać branżę do własnych koncepcji. Już teraz co chwila dowiadujemy się o kolejnych umowach o współpracy i różnych aliansach. VMware przekonuje producentów serwerów do preinstalowania swojego hypervisora, Cisco przygotowuje wirtualny przełącznik do VMware ESX, powstaje otwarty interfejs API (VMsafe), który umożliwi producentom zabezpieczeń tworzenie lepszych produktów dedykowanych do ochrony wirtualnej infrastruktury VMware. Microsoft blisko współpracuje z Citriksem i Novellem. Ten, kto przekona branżę do swoich pomysłów, będzie zwycięzcą.

Wirtualne desktopy
W uproszczeniu można powiedzieć, że na rynku wirtualizacji serwerów karty zostały już rozdane. Technologia jest już dojrzała i będziemy ekscytować się głównie walką o dominację na rynku pomiędzy Microsoft i VMware. Citrix będzie próbował wygospodarować niszę dla siebie.

Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej rynkowi wirtualizacji desktopów, okaże się, że producenci mają jeszcze wiele do zrobienia. Technologia wciąż wymaga dopracowania, a potencjał rynku jest ogromny. Według przewidywań Gartnera, przychody ze sprzedaży oprogramowania do wirtualizacji desktopów będą rosły kilkukrotnie szybciej, niż ze sprzedaży oprogramowania do wirtualizacji serwerów. Dlatego producenci będą przenosić nacisk właśnie na rozwijanie produktów do tworzenia infrastruktury wirtualnych desktopów.

Układ sił w tym segmencie wygląda inaczej. Znaczącym graczem jest Citrix, który prowadzi szereg działań mających zapewnić mu silną pozycję, m.in. niedawno firma podpisała umowę z HP (XenDesktop będzie preistalowany na komputerach Blade PC) i Intelem (Citrix opracuje specjalną wersję hypervisora Xen zoptymalizowaną pod kątem procesorów Intela).

PODZIEL SIĘ

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ