RaaS – fakty i mity

0

RaaS to kolejny skrót, który trafił do słownika cloud computingu. Czy zagości w nim na dłużej?

Awaria systemu informatycznego może przydarzyć się w najmniej oczekiwanym momencie. Teoretycznie firmy są przygotowane na czarny scenariusz. Szefowie powtarzają, że po awarii trzeba jak najszybciej przywrócić system do pracy. Wiadomo, przecież każda minuta przestoju wiąże się z utratą części zysków, a czasami budowanego przez lata wizerunku. Ale w praktyce wygląda to nieco inaczej. Według badań niezależnej instytucji Disaster Recovery Preparedness Council 3 na 4 światowych firm nie jest przygotowane na przerwy w działaniu infrastruktury IT. Z badań EMC Global Data Protection Index wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lata przedsiębiorstwa straciły średnio o 400 % więcej danych niż we wcześniejszych latach. Co ciekawe, utrata danych i przestoje kosztowały firmy 1,7 bln USD w ciągu roku. Liczby szokują, ale wielu właścicieli firm wierzy, że jakoś to będzie, a nieszczęście dotknie sąsiadów bądź konkurentów. Jednak o ile trudno zrozumieć firmy, które zapominają o tworzeniu kopii zapasowych, o tyle w przypadku disaster recovery sytuacja jest dużo bardziej złożona. W celu zapobieżenia skutkom awarii trzeba zbudować zapasowe centrum danych, które przejmie zadania podstawowego centrum podczas awarii. To wiąże się z dużymi kosztami – dodatkowa infrastruktura, chłodzenie, zasilaniem a także posiadaniem wykwalifikowanej kadry i wypracowaniem odpowiednich procedur. Osobną kwestią jest lokalizacja centrum zapasowego, która nie powinna sąsiadować z miejscem, gdzie znajdują się podstawowe zasoby. Jak widać nie jest łatwo. Ale w ostatnim czasie pojawiła się alternatywa w postaci RaaS (Recovery as a System), czyli odzyskiwanie danych jako usługa. Usługobiorca przejmuje na siebie wszystkie obowiązki związane z uruchomieniem systemu po katastrofie, zaś klient płaci jedynie za usługę. W fachowej prasie oraz w Internecie pojawiło się wiele zachwytów nad usługą. Na prezentacjach Power Pointa RaaS wygląda bardzo dobrze. W realnym świecie nie jest już tak znakomicie. Dlatego przed popisaniem umowy z providerem warto odpowiedzieć na trzy pytania.

– Jakich wartości RTO oraz RPO oczekujemy?
– Jakie są konkretne wymagania wobec wydajności DR?
– Czy możemy sobie pozwolić na pracę w trybie awaryjnym na dłużej niekreślony czas? (O historii dużego providera, który przez dwa tygodnie odzyskiwał dane klientów, wspominaliśmy w tekście o Azure Backup)

Dodatkowe czynniki, które będą miały wpływ na żywotność i skuteczność tego rozwiązania to wymogi bezpieczeństwa i w zakresie przepustowości , czy potrzeba dodatkowego wsparcia i wiedzy fachowej.
Na koniec niezbyt dobra informacja dla rodzimych firm. Niespełna dwa miesiące temu rozmawiałem na temat backupu z dystrybutorami oraz integratorami z branży IT . Ich zdaniem stan infrastruktury i poziom technologii w Polsce sprawia, że backup online jest dobrym rozwiązaniem wyłącznie dla gospodarstw domowych i małych firm. Natomiast firmy posiadające duże i zaawansowane systemy informatyczne, cechujące się zmiennością danych, mogą mieć kłopot z transportem danych, a tym bardziej odtworzeniem zasobów z chmury.
Veeam - Merytoryczny Partner Bloga
Powrót do Bloga

PODZIEL SIĘ

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ