Centrum danych przyszłości

0

Koniec grudnia i początek stycznia to okres, w którym pojawia się mnóstwo prognoz. Niestety większość przypomina wróżenie z fusów. Dlatego nie chciałbym tworzyć kolejnej listy gorących trendów na 2015 rok. Spróbuję jedynie wskazać najważniejsze kierunki ewolucji w centrach danych.

Niegdyś próbowałem bawić się w przewidywanie przyszłości, ale z marnym skutkiem. Na przykład wierzyłem, że Nokia na długie lata zdominuje rynek smartfonów, sceptycznie oceniając telefon Steve’a Jobsa. Tymczasem iPhone jest dziś symbolem rewolucji technologicznej, podobnie jak iPad, Facebook, Twitter, Instagram czy Dropbox. Powyższe nazwy zna niemal każdy nastolatek i co bardziej rozgarnięty przedszkolak. Natomiast mało kto dostrzega rolę vendorów, którzy pracują w cieniu wielkich gwiazd, aby spełnić kaprysy użytkowników sieci. W wirtualnym świecie wszystko musi być dostępne natychmiast, niezależnie od tego czy internauta chce uzyskać dostęp do You Tube, zamieścić fotkę na Facebooku czy sprawdzić cenę książki. Co gorsza, tłok w Internecie staje się coraz większy. W ciągu minuty Google odnotowuje 4 miliony prób wyszukania danych, w tym samym czasie zostaje wysłanych 204 miliony maili, a You Tube wzbogaca się o 72 godziny nowych filmów. Jak nad tym wszystkim zapanować? To wyzwania dla projektantów centrów danych.

Historia w pigułce

Po raz pierwszy centra danych przeżyły oblężenie pod koniec lat 90. w erze dotcomów, kiedy jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać portale, witryny internetowe, e-sklepy. Ówczesne Data Center, wiele z nich przetrwało do dnia dzisiejszego, charakteryzowała rozproszona infrastruktura. Są one często określone jako silosy, ze względu na odrębnie funkcjonujące serwery, pamięci masowe oraz sprzęt sieciowy. O ile silosy całkiem dobrze radziły sobie w erze Web 1.0,o tyle zaczęły zawodzić w epoce serwisów społecznościowych. Jednak w międzyczasie pojawił się VMware z rewolucyjną koncepcją wirtualizacji serwerów. Nowa technologia pozwoliła bardziej racjonalnie gospodarować mocą obliczeniową, a także łatwiej zarządzać zasobami. Zmniejszyły się też nakłady na zasilanie i chłodzenie centrum danych. Niemniej apetyt internautów na pasmo rósł w miarę jedzenia i trzeba było poszukać nowych rozwiązań.


Czas na konsolidację

Kolejnym etapem w rozwoju centrum danych jest konwergencja. Koncepcja polega na połączeniu serwerów, pamięci masowej, infrastruktury sieci w pulę współpracujących ze sobą zasobów. Jednak sama integracja nie wystarczy, konieczna jest unifikacja narzędzi zarządzających heterogenicznymi systemami. Przykładami takich rozwiązań są Vblock czy FlexPod. W ostatnim czasie coraz głośniej mówi się nawet o rozwiązaniach hiperkonwergentnych. W tym przypadku vendor oferuje „pudełko” zawierające zwirtualizowane zasoby (serwer, pamięć masową oraz narzędzia sieciowe). Zarządzanie takim systemem jest prostsze aniżeli platformą konwergentną. Poza tym konfiguracja i wdrożenie maszyn wirtualnych ogranicza się do kilku kliknięć myszą. Infrastrukturę hiperkonwergentną oferuje VMware – EVO: RAIL, a także startupy Nutanix, SimpliVity czy Scale Computing.

Śmierć HDD? Nie tak szybko

Jednym z najgorętszych tematów w świecie pamięci masowych jest inwazja dysków SSD. Takie czynniki jak spadające ceny za GB, nowe technologie typu 3D NAND sprzyjają wdrażaniu nośników flash w centrum danych. Kiedy SSD zaczną odgrywać główną rolę w serwerowniach? Gdyby wierzyć prognozom Pure Storage czy Violin Memory stanie się to już wkrótce. Z kolei zasiedziali vendorzy nie wierzą w szybką zmianę warty, zapowiadając erę hybrydowych systemów, obsługujących różne rodzaje nośników. Moim skromnym zdaniem sprawdzi się ten drugi scenariusz. Oczywiście część aplikacji wymaga zastosowania szybkich pamięci flash i udział nośników SSD w centrum danych wykazywać będzie tendencję wzrostową. Należy się liczyć z tym, że upłynie przynajmniej kilka lat zanim 20 procent danych będzie przechowywanych na dyskach SSD. Reszta znajdzie się na „twardzielach”. Tym bardziej, że na rynku zaczną masowo pojawiać tanie nośniki 10 TB HDD. Nie każdy musi kupować Ferrari, aby pokonać trasę z Poznania do Berlina.

Oprogramowanie połknie data center?
Niespełna cztery lata tem Wall Street Journal opublikował artykuł Marca Andreessena. „Why Software Is Eating The World”. Współtwórca przeglądarek Mosaic i Netscape Navigator napisał m.in, że światowa gospodarka nie docenia roli oprogramowania, ale wkrótce to się zmieni. Jego prognozy zaczynają się sprawdzać, co widać także w przypadku centrum danych. Takie rozwiązania jak VIPR EMC, Cisco ACI, VMware NSX czy rewelacyjna platforma startupu Primary Data mają ułatwić zarządzanie pamięciami masowymi, serwerami oraz sieciami. To oprogramowanie przejmie kontrolę nad rozwiązaniami sprzętowymi pochodzącymi od różnych vendorów. Wprawdzie rodzimi specjaliści nie widzą klientów zainteresowanych SDN i jego odmianami, ale na przestrzeni najbliższych lat może się to zmienić.

Przyszłość centrum danych najlepiej oddaje zdanie wypowiedziane przez amerykańskiego pisarza Williama Gibsona – „O przyszłości nie da się nic nowego powiedzieć. Przyszłość jest teraz, tylko nierówno rozłożona”.

Veeam - Merytoryczny Partner Bloga

Powrót do Bloga

PODZIEL SIĘ

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ