Backup on-line dla każdego?

0

Rozmowa z Vancem Checkettsem, dyrektorem usługi Mozy, świadczonej przez EMC.

Storagefocus: Można spotkać się z opinią wielu użytkowników, że usługi backupu on-line nie mają większego sensu. Dla użytkownika prywatnego, który chce przechowywać tylko dokumenty, są tańsze i łatwiejsze metody. Jeśli chce przechowywać filmy czy dużą liczbę zdjęć, dostępna ilość przestrzeni dyskowej i przepustowość Internetu zawsze będzie za mała. Wśród użytkowników korporacyjnych pojawiają się kwestie bezpieczeństwa, efektywności itd. Więc można zadać sobie pytanie: dla kogo są tego typu usługi?

Vance Checketts

Vance Checketts: Z pewnością – są to usługi dla każdego. Wspomniana mała przestrzeń na naszych serwerach jest tylko przy darmowej usłudze, natomiast przy zapłaceniu dodatkowych 5 dolarów miesięcznie można mieć nieograniczoną ilość miejsca. Zdecydowanie największy problem stwarza przepustowość łączy. Dla części klientów to nie jest problem, akceptują oni fakt, że ich pierwszy backup może trwać nawet kilka dni, bo po nim każdy następny, jako przyrostowy, będzie trwał tylko chwilę. A wciąż zachowują wszystkie zalety tej metody backupu, wiążące się z faktem, że dane są przechowywane w profesjonalnym centrum danych, któremu nie jest groźna powódź, pożar, przepięcia elektryczne czy kradzież.

Storagefocus: Oczywiście, sama idea tego typu usługi jest świetna, ale w praktyce okazuje się, że transfer wychodzący jest na tyle słaby, że efektywność backupu on-line jest mierna…

Vance Checketts: W pełni się zgadzam. Są rejony, jak np. moja okolica, gdzie bezpośrednio do każdego domu doprowadza się światłowód. Ale to nie jest powszechne, nawet w USA. Z punktu widzenia firmy, która chciałaby w ten sposób zrobić backup jednego terabajta danych, to nie ma zupełnie sensu, bo taka operacja trwałaby miesiąc. Dlatego dla firm lada moment uruchomimy nową usługę – możliwość wysłania do naszego centrum swoich danych na nośniku optycznym lub twardym dysku, a my wprowadzimy te dane do systemu. Od tego momentu każdy backup wykonywany przez tą firmę, będzie backupem przyrostowym, a więc znacznie krótszym i mniej wymagającym od strony przepustowości Internetu.

Storagefocus: Ale tego typu usługa będzie świadczona tylko w USA?

Vance Checketts: W tej chwili 25% naszych użytkowników jest spoza USA. To już duża liczba i niedługo będziemy musieli zaadresować także tą część rynku. Na razie nie mamy lokalnych wersji językowych naszych produktów, ani centrów danych poza USA. Ale to się zmienia. Za parę miesięcy będziemy mieli centrum danych w Dublinie, pojawią się także wersje językowe w europejskich językach. Rozpoczniemy też aktywne działania marketingowe.

Storagefocus: Stworzenie konkurencyjnej działalności wobec waszej nie jest specjalnie trudne. Czy nie boicie się, że firmy działające na lokalnych rynkach w danym kraju, z lokalną obsługą klienta i możliwością wydrukowania lokalnej faktury – co w przypadku Polski, niestety, jest niezmiernie ważne – mogą wam szczególnie zagrozić?

Vance Checketts: To zawsze jest jakieś zagrożenie. Mamy dwa podejścia do rynku. Jednym jest podejście bezpośrednie, gdzie użytkownik rejestruje się i loguje bezpośrednio na naszej stronie, mamy nadzieję – niedługo także w swoim lokalnym języku. Drugą metodą jest działalność przez partnerów. To jest najbardziej skuteczne podejście w krajach, które mają specyficzne wymagania, jak np. wspomniana lokalna faktura. Dlatego chcemy współpracować w tym zakresie z lokalnymi partnerami – dostawcami Internetu czy operatorami telekomunikacyjnymi. Przy czym ta współpraca będzie dotyczyła tylko kwestii prawnych – centra danych nadal pozostaną naszą własnością.

Storagefocus: Rozpoczęliście świadczenie usługi Mozy Enterprise. Pierwszą rzeczą, która przychodzi do głowy, gdy myślimy o backupie on-line dla przedsiębiorstw, jest bezpieczeństwo. Pomysł na przesyłanie wszystkich danych na twardym dysku kurierem, w celu wprowadzenia ich do waszego systemu, jest ciekawy, ale pozbawiony wielu aspektów bezpieczeństwa. Czy te dane przynajmniej będzie można zaszyfrować?

Vance Checketts: Tak, te dane będą szyfrowane kluczem, którym zarządza klient. Tym samym nawet Mozy nie może nawet zajrzeć do tych danych. Mamy często żądania z sądów, aby udostępnić niektóre dane naszych klientów, ale jeśli te dane są zaszyfrowane, nie mamy możliwości, żeby to uczynić. Tego typu szyfrowanie oferujemy także prywatnym klientom.

Storagefocus: Wśród waszych klientów są także ogromne korporacje, jak np. General Electric. Jaki jest sens dla takich firm korzystać z waszych usług, skoro mają one swoje własne centra danych, świetnie wyposażone i zabezpieczone?

Vance Checketts: Przede wszystkim po to, aby w prosty sposób zabezpieczać dane z desktopów i laptopów. W centrach danych zabezpieczają głównie dane z serwerów, ale chcą uprościć tę czynność dla komputerów osobistych pracowników. Tym bardziej, że część pracowników rzadko pojawia się w biurze, a mając dostęp do Internetu mogą zabezpieczyć te dane w dowolnym momencie.

Storagefocus: Czy jest możliwe przesyłanie danych do waszego centrum danych nie poprzez Internet, ale poprzez wydzielone łącze?

Vance Checketts: W tej chwili nie.

PODZIEL SIĘ

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ